Przyzwyczajenia to takie dziwne stworzenia.
Przyklejają się do nas, wtapiają się w nasze działania podpierane przez schematy i długoletnie doświadczenie, skróty myślowe i połączenia międzynerwowe.
I już jesteśmy nawet tych przyzwyczajeń świadomi, o więcej gotowi by je zastąpić jakimiś innymi dla nas właściwszymi, ale co raz tracimy uwagę i podążamy naszym wydreptanym szlakiem.
Jak przetłumaczyć naszą wizję nowego sposobu postępowania na język naszej podświadomości i ciała?
Myślę, że istotną strawą jest zbieranie nowych pozytywnych skojarzeń związanych z naszym nowym nawykiem. Tworzenie miłych wspomnień to bardzo istotne choćby z neurologicznego punktu widzenia.
Jeśli chcemy cokolwiek wprowadzić w życie, jakiś wspierający nas nawyk, musimy go doświadczać i mieszać z naszą codziennością, aż powstaną nowe połączenia w mózgu, aż sucha widza na temat tego,
co dla nas dobre, przemieni się na wiedzę wypływającą z doświadczenia - tą, którą kierujemy się zazwyczaj.
Budujmy więc nasze dobre nawyki, cechy, zalety na pozytywnych wspomnieniach z nimi związanymi. :)
Dzisiaj mleko z nerkowców, więc antydepresyjne (i komponujące się z puchem za oknem).
Jak w przypadku większości przypadków produkcji domowych mlek roślinnych postępujemy następująco ;)
1. 1/2 szkl. nerkowców przesypujemy do melaksera.
2. Od ok. 1 1/2 do 2 1/2 szkl. wody (od ilości wody zależy konsystencja i intensywność smaku)
3. Przez ok 40 sekund melakserujemy (właśnie powołuje do życia nowe słowo)
I oto mamy nerkowcowe (kolejne nowe słowo?) mleko.
Pełne magnezu, fosforu, cynku i żelaza.
Na bazie mleka łatwo przyrządzić sos al'a beszamel:
3 czubate łyżki utartych w moździerzu płatków jaglanych
1 Łyż. dowolnego oleju/masła/
1 1/2 szkl. mleka z nerkowców
sól
pieprz
gałka muszkatołowa
1. W rondelku rozgrzewamy olej i prażymy chwilkę utarte płatki i solimy.
2.Zalewamy mlekiem i mieszamy aż sos zgęstnieje.
3. Doprawiamy pieprzem i gałką.
Idąc dalej tym tropem sos możemy wykorzystać jako dodatek do pieczonych warzyw :
np.: buraków i dyni w towarzystwie kaszy gryczanej.
SMACZNEGO PONIEDZIAŁKU (i w ogóle wszystkich dni) !
Wersja dla niezmalakserowanych (też sobie powołam nowe słówko, a co!): garść orzechów do gęby i gryziemy, popijamy wodą. ;D
OdpowiedzUsuńDokładnie! Trzeba sobie radzić w każdych warunkach ;) Można też zaprosić kogoś z melakserem na robienie mleka np:sąsiada. ;)
OdpowiedzUsuńCzy się gryzie, czy się melakseruje, wartości pozostają te same. :D
OdpowiedzUsuń