poniedziałek, 24 listopada 2014

I FEED THE COLORS OF CHILDHOOD DREAMS.



Przez okna wpadają akwarelowe promyki słońca.
Budzę się kolorowa.
Na policzkach mam impresjonistyczne piegi ze światła.




Wszystko widzę na kolorowo.
Dostrzegam urok różowej puszki na herbatę i szlachetną czerwień tapicerki krzesła.
Wszystko ma swój odcień.
Mamy wiele niuansów kolorystycznych.


Marzenia z dzieciństwa : by latać i mieć domek na drzewie.
Karmie moje "dziecinne" marzenia. (nie tylko czerstwych chlebem.)



Nie zapominam miejsc, w których byłam, ale idę na przód.
Zawsze jest miejsce na kwiatki.
 Moja droga jest w kwiatach, kwiatach między palcami.


Nasze wzorzyste serca, są bez dna.
Każde inne, ozdobione w swój własny ornament.
Piękne, niepowtarzalne i niezwykle pojemne.



Makowo:

Spód:
słonecznik + rodzynki
Blendujemy. Wykładamy na dno.

Środek:
1/2 szkl nerkowców (namoczone)
1 szkl maku
1 banan
3 daktyle
Blendujemy.

Polewa
5 suszonych niesiarkowanych moreli
1/2 szkl migdałów (namoczonych i obranych)
woda
Blendujemy na gładko.




Smacznego!


2 komentarze:

  1. 5 minut, które poświęcam na przeczytanie kolejnego posta, to najdłuższe, najbardziej relaksujące i niekiedy najprzyjemniejsze 5 minut w ciągu mojego dnia

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi miło, życzę całego dnia w "pięciominutach" takich jak to. :)

    OdpowiedzUsuń